Mod chłodzenia w MSI WIND
Intel Atom to taki procesor, który normalnie działa w temperaturze około 40-50°C. To w takiej architekturze jest normalne. Gorzej jest, jeżeli nasz rdzeń wchodzi na temperatury oscylujące przy 70°. Dla procesora w sumie to nie problem, bo działa on normalnie przy setce, ale wiatrak w laptopie wiruje na maksymalnych obrotach szumiąc sobie - powiedzmy - mało subtelnie. Przy takiej okazji cały netbook się grzeje, a bateria znika w oczach.
Co z tym zrobić? Możemy niskim kosztem polepszyć jakość systemu chłodzącego.
Chcesz wiedzieć jak? Zapraszam do lektury.
Na początku chcę tylko zaznaczyć, że nie biorę odpowiedzialności jeżeli coś zepsujesz. Wątpię, że można coś takiego zrobić, ale musiałem to napisać.
Nasze polepszenie chłodzenia polegać będzie na zwiększeniu powierzchni radiatora (o ile można to tak nazwać), przepastowaniu procesora i chipsetu i ukierunkowanie tou powietrza wewnątrz obudowy.
Co nam będzie potrzebne:
-
• radiatory na pamięć/kartę graficzną (np. takie jak te)
• pasta termoprzewodząca
• uszczelki do okien
1. Sezamie: otwórz się! - rozkręcamy obudowę.
Wbrew powszechnemu mniemaniu rozkręcając Winda i zrywając plomby nie tracimy gwarancji. Serwis to akurat toleruje, bo mogliśmy, np. dołożyć ram albo coś tam sobie zmienić.
Przede wszystkim wypada wyjąć baterię. To chyba problemem nie będzie. Później wykręcamy śrubki mocujące dół obudowy. Nie trzeba do tego większej siły, a chyba każdy ma w domu odpowiedni śrubokręt. Po tej czynności nie szarpiemy obudowy. Trzymają ją jeszcze zatrzaski na krańcach obudowy. Podważamy delikatnie obudowę na łączeniach (polecam kostkę do gitary twardą) zaczynając od strony ze złączem zasilania. Wszystko robimy ostrożnie.
2. Czyszczenie radiatora i “mózgu”.
Jesteśmy w środku.
Interesuje nas aluminiowa płytka koło wiatraka. To coś wbrew pozorom nazywa się radiatorem. Na tym etapie trzyma go jedna śrubka przy wiatraku. Odkręcamy i powoli podnosimy radiator. U mnie był troszkę przyklejony, ale bez nerwowych ruchów wszystko ładnie odchodzi.
Na radiatorze zostaje przyklejona folia aluminiowa. Trzeba ją zerwać. Trochę porysowany radiator trzeba wyszlifować np. papierem wodnym. Ma być lustro. Teraz czyścimy to, co jest pod radiatorem. To mniejsze to procesor (sic!), a to większe (bliżej gniazda pamięci) to mostek północny.
Ja czyściłem je szpatułkami do uszu delikatnie moczonymi w spirytusie. Tylko chodzi mi o salicylowy (rektyfikowany zostawcie do picia). Szybko paruje i ładnie czyści.
3. Pastujemy.
Jako, że zerwaliśmy folię (która nie wiem jaki miała cel) trzeba użyć jakiegoś pośrednika ciepła między układami, a radiatorem.
Ja użyłem zwykłej pasty silikonowej termoprzewodzącej. Oczywiście lepszym rozwiązaniem będzie coś ze srebrem (chociaż śladowe ilości). Nakładamy i rozprowadzamy po rdzeniach. Równomiernie oczywiście.
Co do grubości to wedle uznania - tak, żeby całość była przykryta, ale żeby po ściśnięciu nie rozpłynęło się poza elementy smarowane.
Jak już to wszystko zrobimy…
Pozostaje nam przyłożyć radiator na swoje miejsce i przykręcić trzeba śrubkami (nie jedną tak jak na początku - wyjaśnienie dalej)
4. Dodatkowe radiatory.
Skorzystamy teraz z radiatorków, które przeznaczone są na pamięci ram albo karty graficzne. Mają za zwyczaj wymiary kwadratu o boku 1cm i wysokość kilku milimetrów. W naszym przypadku maxymalnie 6mm. Wyższe trzeba będzie puścić na szlif, bo nie zmieszczą nam się w obudowie.
Radiatorki powinny mieć taśmę termoprzewodzącą już podklejoną. Odklejamy podkład i przyklejamy nad procesorem i mostkiem. Najlepiej po kilka.
Jeżeli są one żeberkowane to lepiej ustawić je żebrami równolegle do dłuższej krawędzi laptopa - dla lepszego przepływu powietrza.
5. Mocowanie.
Wcześniej pisałem o bezpośrednim przykręceniu radiatora na trzy śrubki. Jedna z nich tak właśnie powinna być przykręcona, ale dwie oryginalnie przechodzą przez otwory w obudowie i dopiero wtedy mocują radiator. Co za tym idzie - przy każdym zdejmowaniu obudowy zruszamy radiator. Dlatego właśnie przykręcamy wszystkie trzy, a w obudowie gdzie przechodziły dwie śrubki do radiatora rozwiercamy od środkowej strony otworki tak, aby zmieściły się tam łebki śrub. Wystarczy włożyć nóż i dwa razy obrócić i wszystko jest już w porządku.
6. Kierunkowanie przepływu powietrza.
Teraz musimy zrobić coś, żeby nasze nowe chłodzenie było efektywne. Nic nam nie da powiększenie powierzchni grzewczej radiatora. Trzeba to ciepło odprowadzić. Do tego celu przydadzą nam się klasyczne uszczelki okienne.
Teraz jaśniej: musimy tak przykleić uszczelki na obudowie, aby ciepłe powietrze wiatrak ciągnął od dysku przez radiator na zewnątrz, a nie z wszystkich kątów.
Obrazek szkicowy kierunkowania powietrza KLIK
7. Powietrze spod klawiatury.
Wycinamy z folii (np. z koszulki na dokumenty) kółko o średnicy 4,5 cm (takiej wielkości jak wiatrak). Wkładamy to kółko pod wiatrak między klawiaturę, a wentylator. Ten zabieg pozwala na efektywniejszą pracę wentylatora, bo nie wyciąga on powietrza z wierzchu winda, tylko z wnętrza.
8. Podsumowanie.
Na koniec składamy laptopa w odwrotnej kolejności do rozbiórki. Po włączeniu proponuję zostawić na kilka chwil miernik temperatury. Na wszelki wypadek gdybyś coś złożył niedokładnie.















